Miałam za sobą sesję, więc postanowiłam zrobić jednodniową wycieczkę na Węgry. Podjęłam tę decyzję ponieważ znalazły się tanie bilety do Budapesztu.

Dostałam newsletter od polskibus.com , i dowiedziałam się , że mogę pojechać tam za nie całe 30 złotych. Zdarzają się takie promocję , że można wyłapać bilety nawet za złotówkę, ale to napradwę trzeba się postarać aby aż tak tanio gdzieś się wybrać.

Zdecydowałam się na hostel , chociaż mogłam skorzystać z tańszej opcji Couchsurfingu. To taka strona internetowa gdzie ludzie z całego świata oferują darmowe noclegi i czasami wspólne wyjście na miasto, poznawanie się i nawiązywanie ciekawych kontaktów.

Zarezerwowałam pokój na booking.com, gdyż nie miałam czasu by znaleźć sobie odpowiednią osobę z którą chciała bym spędzić czas . Lubię booking, ponieważ prawie zawsze można znaleźć dobry pokój za niską cenę, zwłaszcza dla osób które chcą zaoszczędzić.

Dodam tylko jedno – trzeba szukać noclegu jak najwcześniej. Im bliżej terminu tym droższe pokoje, ale oczywiście są pewne wyjątki.

W miarę szybko się zebrałam. Dużo podróżuję i mogę stwierdzić z pewnością , że nie trzeba brać ze sobą stosu niepotrzebnych rzeczy. Pojechałam na przystanek Merto Wilanowska. Stąd o godzinie 18 odjeżdżał czerwony bus. Zajęłam sobie miejsce na górze ( busy są dwupiętrowe) na samym przodzie aby móc się położyć .

Podczas podróży czekała na mnie niespodzianka. W połowie drogi zaczęło być bardzo gorąco i nie było czym oddychać. Kierowca powiedział, że nic z tym nie może zrobić, ponieważ klimatyzacja się trochę zepsuła. Myślałam, że się udusimy. W połowie drogi, gdzieś w Słowacji zmieniliśmy autobus. Wybrałam miejsce na dole, by czuć się bezpieczniej. Tym razem było chłodno i przyjemnie.

Przyjechaliśmy na Węgry o 5 rano. Udałam się kupić bilet na metro. Zaskoczyło mnie to, że bardzo ciężko było znaleźć osobę która rozmawia w języku angielskim. Ponad 30 minut tłumaczyłam, że potrzebuję biletu z ulgą studencką. Kiedyś wyrobiłam sobie kartę ISIC i chciałam z niej skorzystać. Okazało sie, że nie ma żadnych zniżek i musiałam kupić bilet normalny. Tak naprawdę ani razu z niej nie skorzystałam, więc trzeba mocno się zastanowić czy warto ją kupować. Jak dla mnie jedynym plusem posiadania tej karty jest ubezpieczenie.

Postanowiłam najpierw się zakwaterować w hostelu WestBudapest, zostawić rzeczy , trochę odpocząć i dopiero potem zwiedzać.

Bardzo ciężko było znaleźć ten hostel z dwóch powodów. Po pierwsze nazywał się inaczej niż na stronie , tzn. 2Night Hostel. Po drugie żadnych widocznych wskaźników by trafić tam z łatwością. Krążyłam z 15 minut zanim natrafiłam na wejście. Pierwsze wrażenie było dosyć kontrowersyjne. Zarezerwowałam 7 osobowy pokój ( koedukacyjny) . Biały kolor pościeli i ścian nadawał świeżości i czystości. Natomiast w łazience , która była zresztą jedyną na dużą ilość osób już wcale nie była taka zadbana.

Wyspałam się trochę i poszłam miasto. Było niesamowicie gorąco! Opaliłam się tak mocno jak bym przez cały dzień leżała na plaży. Nie polecam tak nie rozsądnego zwedzania. Kupiłam sobie kapelusz w jakimś markecie, żeby nie dostać udaru cieplnego. Wiedziałam, że miało być ciepło, ale że aż tak!

Jak pewnie wiecie miasto dzieli się na dwie częsci – Buda i Peszt.

Peszt to dawniej miasto na lewym brzegu Dunaju. Jest o wiele większy od Budy, to w tej części znajduje się najwięcej dzielnic mieszkalnych, a Węgrzy często w języku potocznym używają nazwy „Peszt” jako określenia całej stolicy.  Najbardziej reprezentatywne budowle Pesztu pochodzą z XIX wieku, bo to dokładnie wtedy nastąpił największy rozkwit miasta. Można do nich zaliczyć przede wszystkim budynek Parlamentu, bazylikę świętego Stefana, a także reprezentacyjna Andrassyego zakończona Placem Bohaterów. Mianowicie w Peszcie zbudowano pierwszą linię metra w stolicy Węgier, która była również jedną z pierwszych linii metra na świecie.  Stacja zachowała dawnie klimaty. Poczułam jak bym była w przeszłych czasach.

Odwiedziłam wszystkie zalecane miejca oprócz pięknej Opery. Niestety nie zdążyłam na godziny w których odbywają się wycieczki.

Na lunch udałam się do Hummus Bar. Miła obsługa i pyszne dania wegetariańskie. Porcje w miarę duże, więc można się najeść. Do dań przynoszą sosy. Sprawdzajcie czy nie są dla Was za ostre. Kilkuminutowy odpoczynek i ruszyłam dalej.

Buda była miastem położonym na wzniesieniu na prawym brzegu Dunaju. W 1242 została stolicą Węgier, a od 1350 roku była rezydencją władców węgierskich. Do najważniejszych zabytków Budy należą: Zamek Królewski położony na Górze Zamkowej, kościół świętego Macieja i położony tuż obok niego fragment murów obronnych – Baszta Rybacka.

Udałam się na Górę Zamkową , wówczas do Pomnika Wyzwolenia. Upał. +40 stopni, a Ja idę cały czas pod górę. Kiedy okazałam się obok tego zabytku nie mogłam w to uwierzyć. Po drodze nie było możliwości kupić wody, i tu, na Górze Gellerta  stoi wózek z napojami. Słuchajcie, prawdziwa manna z nieba! Chłopak sprzedaje 5 razy drożej, niż w zwykłym sklepie, ale i tak bym oddała i więcej by tylko się napić.

Piękny widok na Peszt. Byłam bardzo dumna z siebie, że udało mi wejść tak wysoko. Przez chwilę popsuł mi się nastrój. Kilka metrów dalej od tarsa znajdowało się źródło. Za darmo można by było się napić ile się zechce. No cóż! Ktoś umie zarabiać, więc uważajcie.

droga do Pomnika Wyzwolenia Pomnik Wyzwolenia

(Czy widzicie na pierwszym zdjęciu górę na szczycie której znajduję się malutka figura? To właśnie Pomnik Wyzwolenia ( ten co na drugim). )

Tak bardzo chciałam odwiedzić łaźnię Gellerta i wykąpać się w wodach termalnych ,ale nie zdążyłam. Udało się jedynie popatrzyć jak one wyglądają. Jednym słowem męki Tantala.

Zeszłam na dól i udałam się na obiad do słynnej restauracji Pub For Sale. Jest ona nie typowa z kilku powodów. Po pierwsze każdy gość może zostawić po sobie kartkę z życzeniami, pozdrowieniami bądź obrazkiem i przypiąć do sufitu albu ściany. Wygląda na to , że już tysiące osób zostawiło po sobie jakiś ślad. Po drugie podczas realizacji zamówienia można za darmo jeść orzeszki które stoją tuż na stole i ( uwaga !) wyrzucać łupinki na podłogę i nikt Ci słowa złego nie powie, bo to jest dozwolone, i to też nadaje ciekawego klimatu. No i ostatnia uwaga. Porcje są ogromne! Zamówiłam sobie grilowane warzywa, ale i tak tego nie zjadłam. Były przepyszne. Gorąco polecam tę restaurację. Za nie duże pieniądze najecie się jak u babci. Natomiast napoje są o wiele droższe. Przykleiłam kartkę z  Polską flagą i postanowiłam wracać do hostelu.PubForSale

20160624_160759 20160624_170535 20160624_170544

Zauważyłam , że w Budapeszcie jest bardzo dużo bezdomnych. Oni się nie czepijają, o nic nie proszą. Po prostu tak sobie żyją. Zastanawia mnie to, czy steryotyp o takich ludziach, że są sami temu winni jest prawdziwy czy w większości to ludzie które nie spłacili jakichś długów bądź po prostu nie stać im na mieszkanie, normalne jedzenie, ubrania. W Polsce tego problemu aż tak nie widać, więc nigdy tak naprawdę o tym nie myśliałam.

Wróciłam do 2Nightu i pojechałam z powrotem na dworzec autobusowy.

Jeden dzień dla Budapesztu to jest strasznie mało. Nie zwiedziłam dużo terenów, które sobie zaplanowałam obejrzeć , więc postanowiłam , że nie długo tam wrócę.

image3

Komentarze Facebook

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOBACZ RÓWNIEŻ

JAKIE PRAWA PRZYSŁUGUJĄ NAM W PODRÓŻY?

Sezon urlopowy w pełni. Polacy wybierają krajowe oraz