Korzystając z uroków niedawno rozpoczętej wiosny, zespół portalu Flaashh.pl kilka dni temu udał się na wycieczkę do Sandomierza, aby właśnie w tym historycznym mieście dokonać oficjalnego otwarcia wakacyjnego sezonu turystycznego 2017!

Pomimo kiepskiej pogody objawiającej się lodowatym wiatrem oraz przelotnym deszczem nasz zespół zwiedzał historyczne zakątki Sandomierza, który jest jednym z najstarszych miast w Polsce, o czym świadczą ślady pierwszego osadnictwa na terenie miasta datowane na młodszą epokę kamienną i epokę neolitu (5200 p.n.e. – 1700 p.n.e.).

Sandomierz położony jest nad Wisłą na Nizinie Nadwiślańskiej na siedmiu wzgórzach (stąd też, jak i z uwagi na liczne podziemne korytarze, nazywany jest „Małym Rzymem”) pomiędzy Wyżyną Sandomierską, a Równiną Tarnobrzeską. Do tej pory nie zostało jednoznacznie określone pochodzenie nazwy „Sandomierz”, jednak za najbardziej prawdopodobne i wiarygodne należy uznać pochodzenie od staropolskiego imienia „Sędomir”, które było powszechne na całej Słowiańszczyźnie. My, chcąc zagłębić się w dawne wieki i poczuć się jak w dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, inaugurację wakacyjnego sezonu turystycznego 2017 rozpoczęliśmy od zwiedzania Bramy Opatowskiej, która pochodzi z XIV wieku i jest jedyną zachowaną bramą miejską. Wchodziła ona w skład systemu obronnego miasta, a została ufundowana przez samego Kazimierza Wielkiego. W XVI wieku Bramę Opatowską zwieńczono renesansową attyką ufundowaną przez miejscowego lekarza Stanisława Bartolona. Warto dodać, że z Bramą Opatowską związana jest smutna historia z powstania styczniowego, mianowicie 8 lutego 1863 r. wycofujący się z pola bitwy pod Słupczą pokonani powstańcy próbowali stawiać opór ścigającym ich Kozakom na barykadzie wzniesionej właśnie w Bramie Opatowskiej. Barykada została jednak zdobyta już podczas pierwszego ataku Kozaków.

Nad historią miasta i opisywanych wydarzeń można zadumać się na tarasie widokowym znajdującym się na szczycie Bramy Opatowskiej. Oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Rozciągał się z niego przepiękny widok na okolicę, w tym pobliskie wzgórza, Wisłę oraz miasto. Szczególną uwagę zwróciła na nas panorama Starego Miasta, które po dzień dzisiejszy zachowało charakterystyczny średniowieczny, szachownicowy układ ulic skupiony wokół prostokątnego rynku oraz zarysy dawnych murów obronnych miasta. Po zejściu z tarasu widokowego udaliśmy się, podziwiając przy okazji piękno zachowanych kamienic, na Rynek, na którym wznosi się ratusz z XIV wieku, a przebudowany w XVII wieku. Jest on najbardziej rozpoznawalną tego typu budowlą w Polsce. Sam budynek ratusza wzniesiono w 1349 r. po najeździe Litwinów na te okolice. Ratusz pierwotnie został wybudowany na planie kwadratu w stylu gotyckim oraz zwieńczony wysoką, ośmioboczną wieżą. Obecnie część południowa ratusza, w której znajduje się zegar słoneczny (o nim poniżej), pochodzi właśnie z tego okresu. W XVI w. ratusz został rozbudowany przez co uzyskał formę wydłużonego prostokąta oraz zwieńczony attyką trójstrefową, której projekt przypisywany jest Janowi Marii Padovano. Warto zauważyć, że naroża attyki zdobią głowy przedstawiające cztery stany społeczne. Kolejna rozbudowa z XVII wieku przyczyniła się do obecnego kształtu ratusza, kiedy to została wybudowana, zachowana do dziś, wieża.

Kolejnymi pracami podjętymi w ratuszu były prace z połowy XX wieku, kiedy to powstał zegar słoneczny na najstarszej, południowej ścianie ratusza. Został on wykonany w 1958 roku w technice sgraffito przez Tadeusza Przypkowskiego, byłego właściciela muzeum zegarów w Jędrzejowie. Codziennie o godzinie 12.00 z XVII wiecznej wieży ratuszowej grany jest hejnał sandomierski. Nam niestety nie udało się usłyszeć hejnału sandomierskiego, ponieważ zbyt późno przybyliśmy do Sandomierza. Będąc już na Rynku warto oprócz samego Ratusza podziwiać  oryginalnie zachowane kamieniczki zbudowane wokół rynku, które swoim wyglądem pozwalają cofnąć się do czasów swej świetności oraz oczami wyobraźni zobaczyć Sandomierz sprzed wieków. Pomoże nam w tym także figura Matki Boskiej Niepokalanej z 1776 r., znajdująca się od strony wschodniej ratusza, a ustawiona na pamiątkę misji świętej, która odbyła się w 1770 r.

Czasem nasze marzenia o średniowiecznym i renesansowym Sandomierzu mogą przerwać nam gołębie, których na Rynku zbiera się naprawdę dużo, aczkolwiek bardzo chętnie pozują do zdjęć. Po obejrzeniu Rynku oraz obfotografowaniu gołębich modeli/modelek udaliśmy się wprost do bazyliki katedralnej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Jest to piękna XIV wieczna (ok. 1360 r.) gotycka świątynia, w której przechowuje się relikwie Drzewa Krzyża Świętego podarowane świątyni przez Króla Władysława Jagiełłę. Fasada świątyni jest barokowa i pochodzi z 1670 roku. Natomiast wnętrza są późnobarokowe i rokokowe. Będąc we wnętrzu bazyliki katedralnej warto zwrócić uwagę na polichromie w prezbiterium i na ścianach, w stylu bizantyjsko-ruskim z pierwszej połowy XV wieku, oraz na ściany naw bocznych obudowane boazerią na której widnieją obrazy z lat 1708 – 1737, autorstwa Karola de Prevot, a przedstawiające między innymi rzeź ludności Sandomierza przez Tatarów oraz mord rytualny. Ponadto w świątyni znajdują się liczne nagrobki.

Po zwiedzeniu bazyliki katedralnej udaliśmy się na sandomierski zamek, z którego dziedzińca rozciąga się szeroki i urokliwy widok na Wisłę. Sam zamek został zbudowany z fundacji Kazimierza Wielkiego w XIV wieku na miejscu dawnego grodu i swój zamkowy charakter najbardziej zachował w swej elewacji ogrodowej wychodzącej na ogrody klasztorne. Zamek w swej historii był wielokrotnie przebudowywany, czemu zawdzięcza obecny swój kształt. Ponadto od trzeciego rozbioru Polski aż do 1959 roku pełnił funkcję więzienia. Od 1986 roku na zamku ma siedzibę Muzeum Okręgowe w Sandomierzu, a zamek jest sukcesywnie remontowany.Będąc na zamku warto pospacerować po zamkowych plantach znajdujących się od strony ogrodów klasztornych. Powstały one na miejscu dawnej fosy wybudowanej wraz z rozwojem umocnień zamkowych.

Podczas wizyty w Sandomierzu nie mogliśmy także ominąć stojącego nieopodal zamku niewielkiego drewnianego dworku o konstrukcji zrębowej należącego onegdaj do rodziny Skorupskich, a dziś dumnie noszącego nazwę „Dworku Ojca Mateusza” o czym informuje nas duża tablica usytuowana tuz przy drodze dojazdowej do dworku. Sam budynek niestety nie jest udostępniony do zwiedzania. Nie z tego powodu, że mieszka w nim chcący odpocząć od turystów Ojciec Mateusz, ale dlatego, że znajduje się w nim hotel. Jednakże miłośnicy tego serialu, a także miłośnicy zabytków i architektury dworskiej mogą oglądać dworek z zewnątrz, a także w sezonie turystycznym, skorzystać z usług działającej tu restauracji. A skoro o restauracjach jest mowa, to w Sandomierzu, szczególnie w okolicach Rynku jest ich bardzo dużo i z pewnością każdy, nawet najbardziej wyrafinowany smakosz znajdzie jakieś miejsce dla siebie. Dobrze też będą się tu czuli miłośnicy lodów, ponieważ ten smakołyk można tu kupić niemal na każdym kroku.

Na zakończenie naszej wycieczki po Sandomierzu udaliśmy się do słynnego, ogromnego sandomierskiego pierścienia znajdującego się przy ulicy Zamkowej, tuż przy magistracie. Cały pierścień waży 80 kilogramów i ma ponad metr średnicy. Został on wykonany przez kowala, z zachowaniem zasad sztuki złotniczej. Pierścień zdobi 30 kilogramowy krzemień pasiasty z herbem Sandomierza. Kamień ten został wydobyty w okolicy. Pomysłodawcą tego ogromnego pierścienia jest Cezary Łutowicz, który jako pierwszy w 1972 roku zastosował krzemień pasiasty do produkcji biżuterii. Jednakże sam pierścień wygląda jak porzucony przez przedstawicielkę płci pięknej Gigantów i robi ogromne wrażenie. Będąc w Sandomierzu koniecznie trzeba odwiedzić Wąwóz Świętej Królowej Jadwigi, który jest położony w południowo-zachodniej części miasta pomiędzy ulicami Staromiejską i Królowej Jadwigi. Jest to wąwóz lessowy ciągnący się na półtorakilometrowym odcinku. Maksymalna wysokość u jego wylotu wynosi ponad 10 metrów, co robi niesamowite wrażenie. Wśród porastających wąwóz drzew dominują lipy, klony, wiązy oraz akacje. Natomiast czarny bez jest najpospolitszy wśród krzewów. Sam wąwóz z porastającą go roślinnością przenosi spacerowiczów do bajkowej krainy spokoju, szczęścia i magii. Koło wąwozu na Wzgórzu Świętopawłowym znajduje się kościół Nawrócenia św. Pawła Apostoła. Zgodnie z legendą kościół ten często odwiedzała królowa Jadwiga, na pamiątkę czego wąwóz został nazwany jej imieniem.

Reasumując, warto odwiedzić Sandomierz, ponieważ to miasto jest miejscem, w którym styka się historia z teraźniejszością, a dawne wieki i ich klimat dosłownie są na wyciągnięcie ręki. Jeśli szukacie ciekawego miejsca z piękna architekturą, cudowną przyrodą i niesamowitymi widokami, to nie powinniście ominąć Sandomierza. My z pewnością jeszcze tam wrócimy!

SANDOMIERZ 1
Fot. Daniel Zadrożny
« 1 z 12 »

Komentarze Facebook

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOBACZ RÓWNIEŻ

NOWOCZESNE MATERIAŁY OBNIŻAJĄ WAGĘ SAMOLOTÓW, ZMNIEJSZAJĄC KOSZTY LOTÓW

Udział tanich linii na rynku lotniczym w Europie wynosi już